niedziela, 17 lipca 2016

Prolog:



Dzień, który miał być dla nich wyjątkowy okazał się przekleństwem.
 Dzień, w którym mijało 30 lat kiedy moi rodzice stanęli na ślubnym kobiercu.
 Pięknych 30 lat przeżytych razem w miłości, której owocem byłem ja i moja młodsza siostrzyczka.
 Dziś jest wigilia.
 Dziś mija miesiąc od śmierci naszych rodziców.
 Dzień, który powinien być radosny, spędzony w rodzinnej atmosferze i gdzie każdy powinien mieć uśmiech wymalowany na swojej twarzy.
 Każdy w tym domu, który przywołuje zdecydowanie zbyt wiele wspomnień ma w oczach jedynie łzy i jedną wielką pustkę.
Siedzimy przy wielkim stole, nikt nic nie je mimo to ciotki robią co w ich mocy. Jestem im za to wdzięczny, chociaż nasi goście wnoszą trochę życia do tego domu. Przez ostatni miesiąc te pomieszczenia wypełniała jedynie grobowa cisza, przełamywana jedynie czasem szlochem Gosi i mrok.

Dość! Trzeba żyć dalej. Rodzice na pewno nie chcieliby, abyśmy wiedli taki prym w nieskończoność. Chcą żebyśmy byli szczęśliwi. 

************************
Oddaję Wam prolog do oceny. Mam nadzieję, że się spodoba i choć trochę Was zaciekawię. Wieczorem pojawi się jedynka!
Do zobaczenia kochani!

2 komentarze: