Bolały mnie słowa Gośki, ale wiedziałem, że ona ma rację.Jedno, dwa, nawet tysiąc razy wypowiedziane "przepraszam" nie zrekompensuje jej tego wszystkiego. Jestem idiotą.
*Karol*
Wyszedłem z chłopakami na zewnątrz żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, gdy usłyszałem kogoś dość głośną rozmowę. Wyszedłem zza rogu i ujrzałem zapłakaną twarz mojej siostry i wpatrującego się w nią Wronę. Wkurzyłem się, bo nie wiedziałem co jest grane. To co usłyszałem wbiło mnie w ziemię.
- Dżej przepraszam. Jestem skończonym sukinsynem. Wiem to. Żałuję,
cholernie żałuję. Ale wiesz ja też Cię nienawidzę. Ale tylko dlatego, że
kochasz takiego sukinsyna jak ja.
- Przeprosić można kogoś, kogo się popchnęło na chodniku, a nie kogoś,
kogo miało się w dupie przez kilka miesięcy. Tęskniłam, ale jednak
wolałabym nie...
Zagotowałem się wręcz w środku. Wystartowałem w ich stronę.
- Możecie mi do cholery powiedzieć co tu jest grane?! - krzyknąłem w ich stronę, zdziwienie wraz z przerażeniem malowało się na ich twarzach.
- Nic po prostu trochę się posprzeczaliśmy - wydukała Gośka.
- I dlatego płaczesz? Do cholery nie róbcie ze mnie idioty, wszystko słyszałem!
- Karol to nie tak - próbował tłumaczyć się Wroniasty.
- Nie tak? Powinienem Ci obić mordę po pierwsze za to, że ją skrzywdziłeś, że sprawiłeś że moja siostra płacze, po drugie, że jesteśmy, a raczej byliśmy przyjaciółmi, a ty mi nie powiedziałeś, że byłeś z moją siostrą. W ogóle jak mogłeś ją tchnąć?! - zagotowało się we mnie, rzuciłem się na niego, ale chłopacy po chwili mnie odciągnęli.
- Do cholery ja ją kocham!- powiedział Wrona, a ja nie trzymany przez kolegów "sprzedałem" mu prawego.
Wściekły poszedłem do środka, musiałem odreagować. Wziąłem butelkę czystej z barku i usiadłem przy kuchennej wysepce. Tak wiem, nie ma nic gorszego od picia w samotności. To wszystko mnie przerosło. Rodzice, Olka, a teraz jeszcze to. Jak oni mogli mi to zrobić, młodsza siostrzyczka i najlepszy przyjaciel?
Jak to się stało, że się nie zorientowałem? Jestem aż takim egoistą, jakimś zapatrzonym w siebie dupkiem?
*Aleks*
Wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem jakieś zamieszanie na dworze. Kłos kłócił się z Dżej i Wroną. Po chwili Karol uderzył go. Nie wiem o co poszło, ale to chyba coś poważnego.
W całym zamieszaniu gdy chłopaki z drużyny odciągali od siebie tych dwóch, zobaczyłem, że Dżej wybiega z domu trenera.
Martwiłem się o nią, więc poszedłem przyśpieszonym krokiem za nią.
Po jakiś dwóch minutach znalazłem ją siedzącą na ławce w pobliskim parku. Usiadłem obok niej.
- Dżej wszystko w porządku? - wiem głupie pytanie, widząc w jakim jest stanie.
- Nic nie jest w porządku - chciała odejść, ale złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie. Miałem taką wewnętrzną myśl, że nie mogę jej teraz zostawić samej.
Dziewczyna wtuliła się w mój tors, ciągle płakała. Objąłem ją i pocałowałem w czubek głowy. Nie wiem ile tak staliśmy, ale nie mogłem dłużej patrzeć i słuchać jak taka świetna dziewczyna płacze.
- Choć, zawiozę Cię do domu. - powiedziałem cicho. Dziewczyna pokręciła przecząco głową.
- Choć, przeziębisz się.
- Karol ma klucze od domu, a ja nie chcę go widzieć, ich wszystkich.
- A mnie? - zapytałem, wyginając usta w podkówkę. Dziewczyna zaśmiała się cicho.
- Ciebie jakoś zniosę. - odpowiedziała.
- W takim razie choć.
Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem po taksówkę. Po około 5 minutach już była. Wsiedliśmy, podałem adres i odjechaliśmy.
Po kilku minutach Gosia już spała opierając głowę na moim ramieniu. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Jej oddech był równy i wyglądała tak spokojnie.
Zapłaciłem gdy dojechaliśmy na odpowiednie bełchatowskie osiedle. Wziąłem dziewczynę na ręce, nie miałem serca jej budzić. Wjechaliśmy na moje 7 piętro, otworzyłem drzwi i od razu skierowałem swoje kroki do sypialni. Delikatnie ściągnąłem dziewczynie kurtkę i buty, przykryłem szczelnie kołdrą i wyszedłem wcześniej gasząc światło i zamykając drzwi.
Ściągnąłem koszulę, spodnie i położyłem się na salonowej kanapie. Nie miałem siły nawet na kąpiel. Długo myślałem nad tym czy nie dać znać Karolowi, że jego siostra jest u mnie żeby się nie martwił, ale potem doszedłem do wniosku, że Dżej może tego nie chcieć, więc zrezygnowałem. I tak rozmyślając zmorzył mnie sen.
*Gośka*
Otworzyłam oczy, było dość jasno, postanowiłam pójść do łazienki. Ale zaraz co to jest za pokój, mieszkanie? Powoli zaczęłam sobie przypominać wydarzenia z dnia poprzedniego. Pewnie to mieszkanie Aleksa. Byłam mu wdzięczna, że nie pytał tylko po prostu był.
Wyszłam z pokoju i skierowałam swoje kroki w stronę pomieszczenia, z którego dochodziła cicha muzyka. Stanęłam w progu i obserwowałam przez chwilę ruszającego się do muzyki Aleksa. Jak na 2 metry wysokości ruchy ma całkiem niezłe, tym bardziej, że robi to w samych bokserkach.
- Hej, obudziłem Cię? Przepraszam. - głos chłopaka wyrwał mnie z rozmyśleń.
Pokiwałam przecząco głową, podeszłam i przytuliłam się do jego nagiej klatki piersiowej.
- Przepraszam - powiedziałam - I dziękuję - dodałam, stanęłam na palcach i pocałowałam chłopaka w policzek.
- Nie masz za co naprawdę- uśmiechnął się do mnie.
- Przeze mnie musiałeś spać na kanapie - kiwnęłam głową na owy mebel z rozrzuconym na sobie kocem.
*Aleks*
- Przestań, to nic takiego. Głodna?
- Jakoś nie.
- Nie przyjmuję takiej odpowiedzi. Jeśli chcesz najpierw możesz iść wziąć kąpiel. Na pralce jest czysty ręcznik, a tutaj proszę. Pewnie będziesz chciała założyć coś czystego myślę, że moja...
- Dziewczyna? - przerwała mi
- Siostra... się nie obrazi, że pożyczyłem- dodałem z uśmiechem i wręczyłem dziewczynie t-shirt i jeansy.
W czasie kiedy Dżej poszła do łazienki, ja skoczyłem się szybko ubrać, a następnie skończyłem śniadanie.
- Siadaj i jedz, smacznego! - powiedziałem gdy Dżej weszła odświeżona do kuchni.
- Tosty z serem i pomidorem?
- Moje ulubione - powiedzieliśmy jednocześnie, po czym zaśmialiśmy się.
- Naprawdę dziękuję Ci -powiedziała dziewczyna i wdzięcznie się uśmiechnęła.
- Naprawdę nie musisz. To dla mnie przyjemność, prawie zawsze siedzę tu sam. Uwierz mi, to bardzo miła odmiana zjeść śniadanie w świetnym towarzystwie.
- Pewnie chciałbyś wiedzieć co się wczoraj stało - dziewczyna głęboko odetchnęła.
- Jeśli nie chcesz nie musisz mówić, rozumiem to - uśmiechnąłem się i położyłem rękę na dłoni Gosi.
- Obiecuję, że Ci kiedyś powiem, ale jeszcze nie dziś.
Naszą rozmowę przerwał dźwięk dzwonka do drzwi...
***************
Dziękuję Wam za ponad 3000 wyświetleń! Oddaję w Wasze ręce 6, mam nadzieję, że się spodoba. Pamiętajcie, a z resztą doskonale o tym wiecie, ze każdy komentarz daje kopa motywacyjnego. Do następnego!