wtorek, 16 sierpnia 2016

4 rozdział

18.30, wyszłam wyszykowana w swoim sylwestrowym stroju z łazienki. Zauważyłam w przedpokoju Andrzeja z Karolem. Ten drugi obrócony był do mnie tyłem.
- Wow! - powiedział Andrzej wlepiający we mnie swoje niebieskie spojrzenie.
Po tej reakcji mój brat odwrócił się i szeroko się uśmiechnął.
- Gośka wyglądasz...
- Wow! - przerwał Karolowi Andrzej.
- Czyli może być? - obróciłam się wokół własnej osi.
- Jeszcze pytasz?! - klasnął w dłonie Karol.
- Kurczę nie wzięłam aparatu z pokoju.
- Czekaj, ja pójdę. - powiedział Kłos i ruszył na górę.
- Pięknie wyglądasz - Andrzej nachylił się i szepnął mi do ucha gdy zostaliśmy sami.  Czułam jak przez moje ciało przechodzi dreszcz, ale nic nie odpowiedziałam. Nie mogłam, nie chciałam się złamać.
Z Andrzejem łączyło mnie coś więcej niż przyjaźń.

Karol długo nie wracał już miałam iść po niego gdy Wrona złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Dżej proszę Cię wybacz mi. Musiałem odejść. Musiałem odejść żeby zrozumieć, że to Ty jesteś tą najpiękniejszą, najmądrzejszą, najukochańszą, najlepszą. Gdybym nie odszedł to bym nie wiedział co straciłem. Kocham Cię Gośka. - ból w jego głosie podpowiadał mi że mówi prawdę, ale ja nie chciałam do tego wracać.
- A gdzie byłeś kiedy ja kochałam Ciebie? - wlepiłam wzrok w jego oczy, te cholerne oczy, których mi tak czasami brakuje. Uratował mnie schodzący na dól Karol.
- Mam, możemy jechać.
Karol pomógł mi założyć jeszcze swój płaszczyk. Pomimo, że był koniec roku, środek zimy to temperatury wcale tak bardzo nie doskwierały. Na dworze było około 10 stopni, więc mogłam sobie pozwolić na krótszy i cieńszy wariant.
Chłopcy poszli w stronę Andrzejowego auta, a ja zgarniając z szafki klucz zamknęłam drzwi.
Oni całą drogę rozmawiali, samochody, siatkówka, piłka nożna, a ja... ja siedziałam i wpatrywałam się w mijający krajobraz. Od czasu do czasu widziałam że Wrona zerka w moją stronę w lusterku.
Po co on to powiedział? Po co powiedział że mnie kocha? Przecież on nie jest zdolny do takich uczuć. Zamknęłaś ten rozdział, nie wracaj do tego! Krzyczała moja podświadomość. Nim się obejrzałam znaleźliśmy się na wielkiej posesji trenera Falasci.

Wyszłam z samochodu i skierowałam swoje kroki w głąb posesji. W dali zobaczyłam  Kacpra. Szybszym krokiem podeszłam i od tyłu zasłoniłam mu oczy.
- Wszędzie poznam ten zapach Dżej! - odwrócił się i szeroko się uśmiechnął. 
- A propos - Przybliżyłam się i powąchałam skrawek jego koszuli przy szyi.
- Masz szczęście, że zmieniłeś perfumy, bo inaczej bym się z tobą przestała zadawać. - na co młody libero się zaśmiał i mocno mnie przytulił.

*Andrzej*
To co było między mną, a Gośką to była magia. Dogadywaliśmy się świetnie, byliśmy jak zsynchronizowane zegarki.
Miałem nadzieję na inną reakcję z jej strony na moje wyznanie. No, ale czego ja się spodziewałem, że wskoczy mi w ramiona? Jestem idiotą.

Myślałem, że mnie krew zaleje jak widziałem jak jest szczęśliwa gdy rozmawia z Piechockim. Przy mnie też się tak uśmiechała.
- Stary co ty taki zamyślony jesteś? - z przemyśleń wyrwał mnie głos Karola.

- Co? Nie nic, idziemy? - weszliśmy do środka i przywitaliśmy się ze wszystkimi, zaczynając od gospodarzy.

*Gosia*
Z Kacprem pod rękę (tak było mi wygodniej iść w tych 15 centymetrowych szpilkach, no ale czego się nie robi dla świetnego wyglądu, a poza tym nie odziedziczyłam po tacie wzrostu jak mój przerośnięty braciszek) weszliśmy do środka. Zaczęliśmy się witać ze wszystkimi. 
Po tych formalnościach zaczęła się impreza. Wódka, szot za szotem i tańce. Zapomniałam wtedy o wszystkich przykrościach, smutkach i o Wronie. 
- Chodź tańczyć, bo mi się tu z nimi za bardzo schlejesz.- zaśmiał się Kacper i pociągnął mnie za rękę.
- Ale Ci Panowie wcale mi krzywdy nie robili. - wybełkotałam i promiennie się uśmiechnęłam do po kolei siedzących Winiara, Szampona, Srecko, Facu i osobnika, którego jeszcze nie zdążyłam poznać.
- Dobra, dobra ja swoje wiem - uciszył mnie i porwał na parkiet. 
Przetańczyłam z nim chyba z 3 piosenki.
- Odbijamy, można? - zapytał niezidentyfikowany osobnik.
- Oddaję Cię w dobre ręce koleżanko, pilnuj jej - zaśmiał się libero po zwrocie skierowanym do mojego nowego partnera. Na złość lub nie rozbrzmiał wolny kawałek.
- My chyba się jeszcze nie zdążyliśmy poznać prawda? - zapytał po angielsku.
- Nie, najpierw chyba chciałeś mnie opić. - zaśmiałam się, co podłapał również mój rozmówca.
- Rozgryzłaś mnie. Nazywam się Aleksandar Atanasijević, ale mów mi proszę Aleks.- pokazał rządek swoich białych zębów.
- Gosia Kłos. zawtórowałam uśmiechem.
- Goszia, bardzo ładne imię, - na wymowę moje imienia nie mogłam inaczej zareagować jak śmiechem. 
- Żeby było prościej, znajomi mówią do mnie Dżej. - promiennie się uśmiechnęłam.
- Dżej, też bardzo ładnie i o wiele prościej. - zaśmiał się Aleks.
- W taki razie miło mi Cię poznać Aleks.
- Mi również Dżej. - siatkarz pocałował mnie w policzek. Równocześnie gdy usta Aleksa muskały mój policzek, przez moje ciało przeszedł dziwny, ale jakże przyjemny dreszcz, chłopak chyba poczuł dokładnie to samo, bo przez dłuższą chwilę wpatrywaliśmy się w swoje oczy.

********* 
No i jest 4, jak się podoba? Proszę choć o komentarz z "kropką", to już coś :)
Do następnego! 

6 komentarzy:

  1. Zaczyna się powolutku u rozkręcać. Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już pójdzie łatwiej. Dżej i Aleks wreszcie mieli okazję się poznać. Co będzie dalej? Niedługo się okaże 😊

      Usuń
  2. super rozdział.czekam na kolejny,jestem ciekawa co sie wydarzy. pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno mnie tu nie było , ale jestem informuj mnie proszę o nowościach :)

    Mateusz Bieniek i Anna Grejman ---> https://musisz-poczekac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. heej :)
    4. There's a cold heart, burried beneath, and warm blood, running deep.
    http://can-you-break-my-fall.blogspot.com/
    Zapraszam po długiej przerwie na rozdział 4. do Andersona i Nałkowskiej :*
    Doma :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń